To może zdarzyć się każdemu z nas: bądźmy wrażliwi podczas dużych mrozów!
Z Facebooka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie:
Wyobraź sobie, że wracasz zmęczony z pracy, treningu, spaceru. Chwila nieuwagi, potykasz się i tracisz przytomność. Na zewnątrz jest -10 stopni. Co się dzieje?
Podczas silnych mrozów temperatura ciała co godzinę spada o 2 st. C. To zastraszające tempo, bo już przy wychłodzeniu organizmu do 24 st. C. może dojść do śmierci. Śmierci nieświadomej, bo człowiek w stanie hipotermii czuje rozchodzące się po organizmie ciepło.
Zwykle w pierwszej kolejności drętwieją palce. W ten sposób organizm oszczędza energię i skupia się na podtrzymaniu pracy najważniejszych narządów, czyli mózgu, serca, płuc i nerek. Gdy temperatura ciała spadnie do 33 st. C., pojawia się apatia i otępienie. Wychłodzony organizm przestaje odczuwać zimno. Człowiek na granicy śmiertelnej hipotermii nie jest świadom zagrożenia - ma zwidy i omamy. Rozbiera się, bo zaczyna odczuwać ciepło, a nawet gorąco.
Odmrożenia, jakie widzimy na tym zdjęciu to i tak łaskawy wyrok. Takie sytuacje mogą i będą się kończyły śmiercią. Ofiarami mrozów najczęściej padają osoby w kryzysie bezdomności, ale taka sytuacja może zdarzyć się KAŻDEMU Z NAS.
Dlatego apelujemy: Reaguj! Powiadom służby jeżeli widzisz kogokolwiek w zagrożeniu zamarznięciem!
Fot. Nigel Vardy, CC BY 4.0 /Wikimedia Commons

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!